Soren Johansson był zwykłym człowiekiem. Mężem, ojcem, mormonem, który wierzył, że po śmierci spotka swoich bliskich w wiecznym raju. Potem umarł. I obudził się
w bibliotece. Nie w piekle z ognia i siarki — w czymś znacznie gorszym…
(opis wydawcy).
Szanowny Czytelniku, wejdź do nas choć na chwilę. Ja w tym „piekle” jestem już 30 lat 
Oddana bibliotekarka



